Smok radiowy

trx qrp

smok wawelski – radiowy

trx 11m

Jak się zaczęło moje radiowanie:

Zaczęło się całkiem prozaicznie.

Mój syn przegadywał przez telefon ze swoim kumplem sporo czasu blokując mi łącze internetowe i następowały konflikty.

A  tak,  tak  łącze internetowe – wzrok Was wcale nie myli - były to czasy gdy surfowało się po necie za pomocą modemu z obłędną prędkością - zwykle 33,6 a w porywach 56 kb/s może nie wszyscy pamiętają że w prehistorycznych czasach na linii telefonicznej możliwa była albo pogaducha albo modem.

Cóż tego czego nie można zlikwidować, należy zalegalizować lub chytrze obejść.

Poczytałem, pokopałem i zaproponowałem chłopakom że ponieważ mieszkają dość blisko od siebie to mogą sobie bez problemu gadać bezpłatnie przez radio. Nawet im się to spodobało i przyjęliśmy założenie że łączność ma mieć charakter ruchomy przynajmniej dla jednej stacji.

Pierwszy niskobudżetowy pomysł padł na 2 x Echo jednak po dokształcie i odrzuceniu ich jednokanałowości (a ściślej kolizji częstotliwości pracy z kanałem 19-tym) jako bazówka urodził się President Harry a jako przenośka urodziła się „cegła” czyli najlepszy ręczniak na 11m jakiego miałem czyli Alan-38.

Zakupy wykonano, w kieszeni było już pustawo i budżet nie bardzo już pozwalał na zakup anteny, zatem antena urodziła się jako dipol.

Dość szybko jednak na dachu domu wylądowała mobilówka na magnesie, która w sumie stroiła się bardzo ładnie siedząc sobie na blacharce dachowej, następnie był już wypas czyli patyk 1/2 fali vertical a jeszcze później 5/8 vertical.

Dalsze dzieje radiowe - czyli jak mnie wessało w radio:

Jakoś tak później wyszło że młodzież straciła trochę zapał do radia, zabawki zostały a ponieważ duzi chłopcy i duże smoki też lubią się bawić zacząłem dość intensywnie te porzucone przez młodzież zabawki wykorzystywać.

Harry został zarejestrowany i zaczął być wykorzystywany do „poważniejszych” zadań czyli prób dalszych łączności w paśmie CB.

Chorobą radiową zaraziła się również moja córka, naszą pierwszą „daleką” była łączność ze stacją oddaloną ok. 40km – jejku jak się człowiek cieszył naciągając uszy aby usłyszeć cichutkie słowa płynące z eteru, prawie nie wierząc że to możliwe że słyszymy stację oddaloną o 40km :-)

Później rosły umiejętności i doświadczenie operatorskie, rosły TRX’y, rosły również anteny - te ostatnie nawet bardzo urosły bo aż do pełnowymiarowego 2 elem. QQ, niestety użytego tylko w warunkach „polowych” gdyż „domowe uwarunkowania” nie pozwoliły mi zamontować go na dachu.

Jak zapewne u wielu Koleżanek i Kolegów tak i moim następnym etapem były DX-y.

Czasem ktoś mnie pyta która moja łączność była dla mnie najważniejsza czy najcenniejsza, i zwykle spodziewa się odpowiedzi że zapewne to ta najdalsza - niestety – na to pytanie nie ma odpowiedzi.

Być może te najmilsze łączności to Polonusy lub polscy misjonarze na świecie, może polski agrolotnik  Janusz  latający w Sudanie, być może to pewien polski statek na Atlantyku którego załodze udało mi się złożyć życzenia któregoś roku w Wigilię, być może był to Bruno którego ląd w stopy parzy, może była to Grażynka witająca mnie „na podejściu do Krakowa” gdy wracałem zryty po trasie ze wschodu kraju, może były to łączności mój mobil - moja baza gdy ze stacji bazowej nadawała moja 8-śmio czy 9-cioletnia wówczas córka, może były to dzienne lub nocne Polaków rozmowy Krysia, Tadek, Wiesiek, Sławek, Artur, Piotr, Bartek wybaczcie nie sposób Was wszystkich wymienić, może najmilszą łącznością było krótkie zagadanie z Marcinem który witał mnie prawie codziennie rano gdy jechałem do pracy, może był to Łukasz nadający z ręczniaka z nad Wisły, może był któryś mobil którego nocą prowadziłem po Krakowie a dzisiaj nawet nie pamiętam imienia kierowcy a być może była to jeszcze inna łączność….

Bardzo mile wspominam zarówno te pierwsze dalekie łączności jak i późniejsze DX-y, równie miło wspominam też wiele bliskich łączności na fali przyziemnej zrobionych zarówno z bazówki jak też w trasie z mobila czy podczas biwakowania na kempingach.
Na pewno jednymi z najfajniejszych i najmilej wspominanych moich przygód radiowych były łączności gdy z grupą przyjaciół organizowaliśmy stacje okolicznościowe nadające z okolicy Wadowic podczas wizyt Ojca Świętego Jana Pawła II w Polsce.

Każda z przeprowadzonych łączności ma dla mnie swoją wartość i trudno byłoby mi wybrać tę najcenniejszą

Jedno jest pewne – wartości łączności nigdy nie będę mierzył odległością jaki pokonała fala radiowa, bowiem łączność to przede wszystkim ludzie a dopiero dużo dalej mamy kryterium pokonanej odległości.

Co sobie cenię i czego nie lubię w eterze:

Podoba mi się przypadkowość spotkań w eterze, według mnie tego nie da się porównać z Gadu Gadu czy Skype’m, wołasz w eter i nigdy nie wiesz kto i gdzie odbierze i odpowie na Twoje wywołanie a kontakt radiowy zawsze będzie dla mnie bardziej bezpośredni i żywy niż kontakt przez komunikatory internetowe.

W eterze tak jak i w życiu cenię sobie wartości przyjaźni, szacunku dla drugiego człowieka, tolerancji, braku uprzedzeń rasowych, narodowościowych czy wyznaniowych oraz bezinteresownej pomocy.

Zdecydowanie nie lubię i tępię wszelkie chamstwo w eterze, radzę pamiętać że wchodząc w eter  akceptujesz zasady radia amatorskiego czy cb radia (czyli mniej więcej wyżej opisane wartości) i reprezentujesz nie tylko siebie ale i swój kraj bo nigdy nie wiesz gdzie zaniesie Cię radiowa propagacja.

Zdecydowanie nie lubię i nie popieram dużych mocy nadajnika (stąd koło smoka, na górze strony najpierw TRX z QRP a dopiero później 11m) to samo a nawet więcej niż mocą można przecież osiągnąć np. odpowiednią i dobrze zestrojoną anteną kierunkową.

Dlatego też dla mnie wyczynem nigdy nie będzie łączność na dystansie tysięcy km z mocą 100 czy więcej watt ale na pewno dużym wyczynem będzie oblecieć świat lub choćby jego kawałek z mocą 1W.

Stron www na temat zalet i wad radia amatorskiego i cb radia jest w necie b. wiele, nie mam tu zamiaru ani chwalić ani ganić żadnego z pasm, myślę że klasa operatora zależy od jego umiejętności, kultury i sposobu prowadzenia łączności a nie od pasma czy posiadania licencji.

Nie zamierzam tu też pisać podręcznika łączności, powiem tylko tyle że CB radio może mieć dużo szersze zastosowania niż tylko popularne ostrzeganie się przed „misiami” czy „krokodylami” a jako przykłady przytoczę choćby łączności „towarzyskie” czy DX-y a także „czasy przedkomórkowe” w których działał naprawdę   kanał 9-ty, użytkowanie CB radia w Ochotniczych Strażach Pożarnych czy też użytkowanie CB przez kierowców ciężarówek uczestniczących w akcji ratunkowej podczas powodzi w 1997r.

Choć wielokrotnie byłem odsądzany od czci i wiary za twierdzenie że na podstawowej 40-tce CB można DX-ować nadal z uporem maniaka podtrzymuję takie twierdzenie i zapewniam Was że radyjkiem posiadającym tylko podstawowe 40 kanałów i mogącym pracować w  FM z możliwością pracy w 5-tkach można trochę DX-ów zrobić. Zrobiłem w ten sposób wielokrotnie np. Hiszpanię, Ukrainę, Niemcy, Francję i parę innych krajów.

Koleżanki i Kolegów rozpoczynającym przygodę z radiem szczerze zachęcam do „pozadrogowych” łączności - to naprawdę fajna sprawa, początkującym poradzę następującą kolejność:

  • słuchać, słuchać, słuchać
  • nie bać się i pytać doświadczonych operatorów jak prowadzić łączności
  • ruszać w eter zachowując panujące tu dobre zasady.

 

73! Do spotkania w eterze !
Zawołaj mnie kiedyś w Krakowie – 201 Kraków słucha….

ws201-słucha