Żegiestów – Majówka-2014


Jak co roku planowaliśmy się gdzieś wybrać na majówkę,  wszystko pięknie, ładnie – tylko gdzie w tym roku ?

Wskazania na Beskid Sądecki były już od dłuższego czasu bowiem dawno nie byliśmy w tych okolicach.  Plany skonkretyzowały się na 100% po przeczytaniu na forum karawaning.pl zaproszenia na Festiwal piosenki turystycznej – Zaczaruj Dźwiękiem połączony ze zlotem karawaningowym organizowanych przez Towarzystwo Przyjaciół Żegiestowa, kilka meili z sympatycznym organizatorem i zapada decyzja – majówka 2014 będzie w Żegiestowie. Pomysłem zarażamy naszych przyjaciół zatem polecimy do Żegiestowa w 2 zestawy.

Ponieważ okrutnie wkurzają mnie wędrówki ludów związane z długimi weekendami dumam jeszcze jak uciec od zatłoczonych dróg. Polecimy bokami po trochę gorszych, bardziej krętych i stromych dróżkach przez Gdów, Nowe Rybie, Limanową, ominiemy boczkiem Nowy Sącz.

Żeby nie klepać  w nawigację przed wyjazdem wrzucam wcześniej temat koledze Garminowi, Map Source potulnie wyznacza mi i zapisuje trasę. Jeszcze rzut oka jak wygląda profil pionowy trasy,  mamy 2 dość strome podjazdy w okolicach Starego Rybia i w Wysokim (to ostatnie znam i wiem że nie problem) ale pewnie i w Rybiu Sharanek spokojnie da radę. Pojedziemy jednak sami, nasi przyjaciele niestety muszą opóźnić wyjazd o 1 dzień.

30-04-2014 g. 18.15 – Startujemy

Obwodnica Wieliczki – troche ruchliwo, normalka, powroty z pracy i wcześniejsze wyjazdy na majówkę. Odbijamy na Gdów i tu już mamy pełen luzik, przed samym Gdowem przytrzymują nas na chwilkę roboty drogowe, skrzyżowanko w Gdowskim rynku przechodzimy bezboleśnie kierując się na Tymową, droga dalej pusta.

Garmin tak jak mu przykazałem  za Zagórzanami kieruje nas na skrót w wąską ale dość dobrą drogę przez Grabie,  mamy pierwsze „schody” czyli Stare Rybie – idziemy ostro do góry ale szary koń pociągowy spokojnie drze zaprzęg na 3-ce, niestety – tu nie można za szybko, droga wąska i mocno kręta, noga musi zejść trochę z gazu, obroty spadają,  nie ma się jak rozpędzić zatem chwilami konieczna jest redukcja do 2-ki.  Na drodze dalej luzik, mijamy pustawą już o tej porze Limanową, następnie spokojnie bierzemy na 4-ce Wysokie, zjeżdżamy w dół i skręcamy ostro w prawo skrótem na Trzetrzewinę, jak się okazało był to jednak błąd – droga jest tu wąska i marna a skrót niewielki, lepiej było zlecieć całkiem w dół i odbić na Stary Sącz dopiero w Chełmcu.

Robi się szarówka, mijamy Stary Sącz, następnie trzęsiemy się po Ryterskiej  kostce, jest ona dalej nieśmiertelna, ta sama co 30 lat temu, natomiast most jest już tu nowy, ładnie oświetlony, robi fajne wrażenie. Dalej Piwniczna rozryta robotami drogowymi, przez zastępczy most  przelatujemy  na drugą stronę Popradu i znów pomalutku bo ciemno, dróżka wąska i roboty drogowe na dokładkę.

30-04-2014 ok. 21.30 – Na miejscu

Do Żegiestowa dojeżdżamy dobrze po 21-szej. Prędkość przelotowa wyszła raptem ok 45km/h,  no cóż tak to jest jak się jeździ z ogonem bocznymi drogami ale korka nie zaliczyliśmy żadnego :)

Parkujemy pod sanatorium Wiktor, dreptam do recepcji aby zameldować nasz przyjazd – trzeba przyznać że sanatorium robi duże i pozytywne wrażenie, naprawdę jest full wypas. Gdy wracam przychodzi jeden z organizatorów imprezy, rozmawiamy chwilkę, przeprasza nas że jeszcze nie ma przyłączy prądu  i proponuje nam że  jeśli chcemy to możemy stanąć sobie nie na parkingu (choć takie było założenie postoju pojazdów na zlocie) ale na łące obok sanatorium – w to nam graj  zdecydowanie wolimy trawkę niż beton czy kostkę pod stopami :)

Wjeżdżamy, witamy się z 2 załogami kamperów, wyprzęgam szarego konia, wysuwamy łapy przyczepy.   No tak prądu nie ma a akumulatora nie brałem, ale nie ma też problemu w budzie zawsze jest kabel z krokodylkami, zapinam się więc na akumulator Sharana i już mamy światełko w przyczepie, ledy oświetlenia przyczepy niewiele  prądu zjedzą a jakby co to i tak rano na pewno ktoś nas odpali bo kable rozruchowe są w bagażniku.

Nieco zgłodnieliśmy zatem Irena robi kolacyjkę a ja w tym czasie podpinam gaz i zbiornik na szarą wodę.  Po kolacyjce godzina nie jest jeszcze strasznie późna więc robimy krótki spacerek w kierunku Popradu i miejsca gdzie będzie festiwal, po niecałej godzince wracamy i lulu.

01-05-2014 – Dzień 1-szy

Towarzystwo Przyjaciół Żegiestowa organizuje zlot karawaningowy po raz pierwszy zatem troszkę pomagamy w organizacji zaplecza typowego dla karawaningu, współpraca idzie bardzo sprawnie po godzince mamy już przyłącza prądu, podciągnięty wąż do czerpania wody i zorganizowany zrzut ścieków, dojeżdżają sukcesywnie  kolejne załogi.  Następnie jedziemy do sklepu po zaprowiantowanie bowiem nie kupowaliśmy nic w Krakowie.

Pogoda jest piękna, cieplutko zatem chwilkę odpoczywamy po obiadku i idziemy pieszo na spacerek w kierunku Żegiestowa-Zdroju.
Miejscowość jest dość zadbana i rzekłbym pustawa, po drodze mijamy niewielu ludzi, w większości są to spacerujące załogi z naszego zlotu. Przeszliśmy spacerkiem do starego uzdrowiska i pomalutku wracamy.

Ponieważ chciałem zrobić foty zlotu z góry wracamy ciut inaczej – mijamy wjazd do Wiktora i  idziemy dalej drogą w kierunku Muszyny a następnie schodzimy ścieżką pod sanatorium, którą wykukaliśmy wychodząc. Dojechało sporo załóg, łąka i parking wypełniły się prawie całkowicie, witamy się z tymi co dojechali, dalsza część popołudnia upływa na leniuchowaniu i zlotowych pogwarkach.

Wieczorkiem idziemy w dół nad Poprad,  na festiwal.

W sumie odczucia moje i Ireny były zbieżne – początek taki sobie, trochę za głośno, nagłośnienie chyba było przystosowane do większych imprez.
Jako pierwszy występował zespół YesKezSirumem - nie to żeby nam się całkiem nie podobali - to po prostu nie był nasz klimat.
Natomiast 2-gi występ czyli Leonard Luther i Własny Port bardzo nam się podobali - to zdecydowanie był nasz klimat.

Zapraszam do posłuchania (jakość video jest niska w roli kamerki użyty był aparat Fuji FinePix S5600 ale słychać nieźle)

*Video:Żegiestów 2014 - zaczaruj dźwiękiem - yeskezsirumen
*Video:Żegiestów 2014 - zaczaruj dźwiękiem - yeskezsirumen

W trakcie występu dostajemy telefon że nasi przyjaciele  wyjeżdżają jednak dzisiaj ale będą dopiero ok. 23-ciej, zatem umawiamy się że zadzwonią jak będą w Piwnicznej abym miał czas wyjść do głównej drogi i ich podprowadzić żeby nie błądzili. Ok. 23.15 dzwonią że „są na podejściu”, dreptam do góry i zjeżdżam razem z nimi. Godzina jest mocno późna zatem nawet nie wyprzęgamy budki tylko zagospodarowują się po cichutku tymczasowo.

02-05-2014 – Dzień drugi

Po śniadanku wtaczamy budkę przyjaciół na docelowe miejsce w pobliżu naszej, jeszcze chwila prozy życia czyli dokończenie kwatermistrzostwa i możemy ruszać na pierwszą wycieczkę :) .

Ponieważ przyjazd do Żegiestowa zarówno dla nas jak  jak i dla naszych przyjaciół to taki „powrót po latach” to wymyśliliśmy sobie że obwozimy się nawzajem po miejscach w których dawno temu bywaliśmy.

Zatem zaczęliśmy od miejsc naszych przyjaciół czyli Muszyny i okolic Tylicza.

Wieczorem robi się zimnawo i zaczyna popadywać, zatem tylko na chwilkę schodzimy na festiwal program dziś też niespecjalny, więc wracamy do budek, odpalamy grzanie, troszkę biesiadujemy i gawędzimy.

03-05-2014 – Dzień trzeci

Pogoda niespecjalna, pokrapuje i jest dość zimno ale nie ma zmiłuj się – dziś rewanż – my obwozimy przyjaciół po naszych „starych śmieciach”.

Najpierw jedziemy na Kosarzyska. Nie ma obecnie zakazu wjazdu jak kiedyś przy parkingu i pętli autobusowej, zatem wyjeżdżamy na samą górę pod dawne schronisko, dziś nazwane szumnie „Ski-Hotel”, widząc szlabanik jadę dalej jeszcze jakieś 500m i stajemy pod niezamieszkałym domem. Nie spacerujemy nigdzie daleko bo zaczyna lać. Zjeżdżając przystajemy jeszcze nad potokiem przy fajnym wodospadzie

Piwniczna – miłe zaskoczenie parking w rynku bezpłatny, stajemy idziemy na chwilkę do cukierni.
Z Piwnicznej jedziemy do Suchej Strugi, myślałem że przejdziemy się do żródełka wody mineralnej ale jak podjeżdżamy do Ośrodka Słoneczny Stok zaczyna mocno lać, zawijamy więc z powrotem

Dojeżdżamy do Żegiestowa, godzina jeszcze wczesna, zatem decydujemy się jeszcze na „szybką” Krynicę.

W Krynicy parkujemy na jednym z pierwszych parkingów w pobliżu deptaku, tu nie ma lekko zaraz dostajemy kwitek za szybkę, dobra nie zbiedniejemy planujemy godzinkę, maksimum dwie.

Idziemy na deptak, zimno, wieje a chwilami też leje, nie bardzo che nam się zatem dużo łazić. W sumie „zaliczenie” Krynicy to była tylko szybka przebieżka. Wracamy na parking i tu zgrzyt – pan parkingowy bierze mokry kwitek i liczy nam podwójnie, awanturka, parkingowy widząc że nie odpuścimy tłumaczy się pomyłką. Troche zniesmaczeni opuszczamy Krynicę i wracamy do Żegiestowa

Podobnie jak wczoraj zimno i popaduje więc tylko na krótko na festiwal, i wracamy do budek.

04-05-2014 – Dzień czwarty – Powrót

Pogoda dalej niespecjalna, zatem decydujemy że nie będziemy zostawać do poniedziałku i popołudniem zbieramy się do Krakowa.

O ironio Stary Sącz wita nas już słoneczkiem i do samego Kraka prowadzi nas słoneczko i nie spada ani jedna kropla deszczu, droga ta sama więc przelatujemy bez korków, tym razem nieco szybciej.

Szkoda trochę że nie było super pogody ale i tak było fajnie a majówkę uważamy za udaną :) a do Żegiestowa pewnie jeszcze kiedyś wrócimy.

Komentowanie zamknięte.